Kategoria: „porady”
„Spokojna głowa w kasku” – opinie ekspertów na temat bezpieczeństwa podczas jazdy na rowerze | źródło: www.psychologia.net.pl

„Spokojna głowa w kasku” – opinie ekspertów na temat bezpieczeństwa podczas jazdy na rowerze | źródło: www.psychologia.net.pl
Na stronach portalu psychologicznego www.psychologia.net.pl można odnaleźć artykuł pt „Spokojna głowa w kasku” – opinie ekspertów na temat bezpieczeństwa podczas jazdy na rowerze, który powstał w ramach akcji społecznej „Spokojna głowa w kasku„, której w roku 2005 organizatorem był Michelin Polska S.A.
Na stronach Michelin czytamy:
„Spokojna głowa w kasku” jest kampanią społeczną adresowaną do dzieci, młodzieży i rodziców. Ma ona na celu uświadomienie zagrożeń wynikających z niestosowania kasków podczas np. jazdy na rowerze, rolkach czy deskorolce. Celem akcji jest także dostarczenie rodzicom argumentów, które pozwolą zachęcić i przekonać ich pociechy do noszenia kasków.
Akcji już nie ma ale bardzo dobry artykuł na stronie www.psychologia.net.pl pozostał, pozwolimy sobie zacytować fragmenty, a do całości odsyłamy – „Spokojna głowa w kasku” – opinie ekspertów na temat bezpieczeństwa podczas jazdy na rowerze.
[...] ponad dwie trzecie dzieci jeżdżących na rowerze czy rolkach nie chce nosić kasków ochronnych. Najczęstsze powody to wstyd przed rówieśnikami oraz błędne przekonanie rodziców i opiekunów, których aż 52% uważa, że ich pociechy są roztropne, jeżdżą ostrożnie i nic im nie grozi. Tymczasem, jak twierdzą specjaliści, stosowanie kasków ochronnych podczas jazdy na rowerze, rolkach czy deskorolce skutecznie chroni przed bardzo groźnymi urazami [...]
Z badań przeprowadzonych na zlecenie Michelin przez SMG/KRC wynika, że 67% dzieci w wieku 4–15 lat pomimo wielu niebezpieczeństw jeździ na rowerze bez kasku. Częściej kask noszą dzieci młodsze – w wieku 4–9 lat (40%). Młodzież w wieku 10–15 lat kask zakłada niechętnie, stosuje go zaledwie 27%.
Badania pokazują także, że im dłuższy staż ma dziecko w jeździe na rowerze, tym rzadziej nosi kask – w grupie dzieci jeżdżących na rowerze 6 lub więcej lat, kask nosi tylko 28%. Głównym powodem nienoszenia kasku przez dziecko jest błędne przekonanie aż 52% rodziców, że kask jest niepotrzebny, ponieważ ich pociechy jeżdżą ostrożnie, a do tego w bezpiecznym miejscu. Jednocześnie 31% dzieci w wieku 4–15 lat z różnych powodów nie chce nosić kasku. W tej sytuacji nie budzi zdziwienia fakt, że tylko 32% rodziców dzieci nienoszących kasku deklaruje zamiar jego zakupienia i stosowania.
Dalej mamy opinie, dr Rafała Godonia, adiunkta Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego, na pytania „Jak przekonać dziecko do tego, aby jeździło w kasku?” Cytujemy całość:
Wypracowanie pożądanych nawyków u dzieci to rzecz szalenie istotna. Zarówno rodzice, jak i opiekunowie powinni nad tym pracować już od najmłodszych lat dziecka. Wysiłek dorosłych powinien zmierzać do tego, aby początkowy nawyk dziecka przekształcić w świadome działanie, które z czasem będzie mogło stać się wynikiem samodzielnie dokonywanych przez dziecko wyborów.
Jeśli w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo chcemy, aby dzieci podczas zabawy na rowerze, rolkach czy deskorolkach jeździły w kaskach ochronnych, musimy od początku wyrabiać u nich ten nawyk. Zapewne nie unikniemy formułowania nakazów, lecz pożądane przyzwyczajenie możemy osiągnąć tylko w komunikacji. Już w momencie nauki jazdy, np. na rowerze, starajmy się rozmawiać z dzieckiem o tym, jakie są powody konieczności noszenia kasku. Rozmowa taka nie może jednak być formą przymusu, lecz powinna stanowić zachętę opartą na racjonalnych argumentach. Dzięki właściwemu przygotowaniu cztero- czy pięcioletnie dziecko, wywróciwszy się, samo odkryje, że kask jest „przydatny”, ponieważ ochronił mu głowę. Takie przeżycie na trwałe zapisuje się w świadomości dziecka i stanowi swoistą ochronę na przyszłość. Może przecież kiedyś się zdarzyć, że koledzy, którzy nie noszą kasków, będą wywierali presję na opinie i decyzje dziecka. Identyfikując się z grupą i chcąc być przez nią akceptowanym, dziecko może w pewnym momencie stwierdzić, że nie będzie nosiło kasku. Jednak wyrobione i utrwalone wcześniej nawyki będą mu wówczas przypominały, że postępuje niewłaściwie.
Dorośli nie są w stanie w pełni kontrolować swoich dzieci czy podopiecznych, dlatego najważniejsze jest dawanie im stosownego przykładu. Nasze wysiłki powinny być ukierunkowane na to, by dzieci same rozumiały i wcielały w życie podstawowe zasady bezpieczeństwa. Gdy dziecko widzi, że rodzice czy opiekunowie nie jeżdżą w kasku, uznaje, że widocznie inne reguły rządzą światem dzieci niż światem dorosłych. W takich sytuacjach nie ma co liczyć na pozytywne skutki naszych starań pedagogicznych. Nie osiągniemy dobrych rezultatów, ponieważ dziecko, widząc rozbieżność między tym, czego się od niego wymaga, a postępowaniem dorosłych, w pewnym momencie zdejmie kask i powie „już jestem dorosły”.
Uwagi te odnoszą się również do starszych dzieci. Nie możemy wymagać od nich przestrzegania racjonalnych zasad bezpieczeństwa, które z niezrozumiałych względów nie dotyczyłyby dorosłych. Powinny obowiązywać nas te same reguły. Wymuszanie posłuszeństwa w sytuacji, gdy sami nie dajemy właściwego przykładu, może doprowadzić jedynie do konfliktów. Warto natomiast troszczyć się o dobre relacje z dziećmi budowane we wspólnych działaniach. Jeśli chcemy, żeby dzieci bezpiecznie uprawiały sport, musimy z nimi rozmawiać i jednocześnie przyjąć postawę uczestnictwa. W przeciwnym razie dzieci szybko zorientują się, że dorośli żyją według innych reguł. Takie przekonanie umożliwia relatywizowanie praw i obowiązków i wybiórcze ich stosowanie zarówno przez dorosłych, jak i przez dzieci. Dziecko dochodzi do wniosku, że nie musi „słuchać” rodziców, ponieważ oni zawsze wiele wymagają, a potem okazuje się, że sami postępują zupełnie inaczej.
Warto także przeczytać tekst „Skutki upadków podczas jazdy bez kasków ochronnych na rowerze, rolkach i deskorolkach” – opinia prof. dr hab. med. Aleksandra Wagnera, kierownika I Kliniki Kardiochirurgii i Chirurgii Ogólnej Dzieci Akademii Medycznej w Warszawie.
Dzieci w wieku 10-15 lat są pełne energii i potrafią już dość szybko jeździć na rowerze, czy na rolkach. Łatwo zapominają o rozsądnej jeździe np. gdy chcą się popisać przed rówieśnikami. Upadki, do których dochodzi podczas jazdy, mogą mieć poważne następstwa. Najbardziej narażone są dzieci i młodzież jeżąca na rolkach.
W odróżnieniu od roweru, który może poruszać się po miękkich nawierzchniach, rolki wymagają twardego podłoża, które nie amortyzuje upadku. Pasjonaci tego sportu często jeżdżą po specjalnych torach w parkach rozrywki, gdzie nierzadko dochodzi poważnych wywrotek. Ich konsekwencją mogą być wstrząśnienia mózgu (bóle głowy, utrata przytomności, niepamięć wsteczna, wymioty, zaburzenia widzenia).
Gdy głowa nie jest chroniona kaskiem, może dojść do jeszcze poważniejszych urazów jak pęknięcie kości czaszki. Mogą one powodować trwałe uszkodzenia układu nerwowego. Gdy dojdzie do wystąpienia krwiaków śródczaszkowych ich usunięcie wymaga przeprowadzenia skomplikowanej operacji. Następnie pacjent poddawany jest uciążliwej i długotrwałej rehabilitacji, która nie zawsze gwarantuje powrót do pełnej sprawności psychicznej i fizycznej. Najcięższe urazy głowy mogą zakończyć się śmiercią.
I na koniec „Dlaczego powinniśmy stosować kaski podczas jazdy na rowerze?” na to pytanie odpowiada wyczynowy rowerzysta BMX – Dominik Drabich:
Jazda na rowerze, nawet jeśli jest spokojna, rekreacyjna, może być niebezpieczna dla zdrowia. Stosowanie ochraniaczy, szczególnie kasków, jest konieczne. Szybko się o tym przekonałem, gdy podczas moich pierwszych doświadczeń z rowerem górskim kilka razy mocno się poturbowałem. Zacząłem jeździć w kasku i od tamtej pory nie rozstaję się z nim. Podczas jazdy typu cross country kask chroni głowę podczas upadków, a jego daszek osłania twarz i oczy przed gałęziami drzew.
[...]
Niezależnie od rodzaju sportu rowerowego, począwszy od jazdy rekreacyjnej po ekstremalne zjazdy czy akrobacje, kask jest podstawowym i nieodzownym elementem chroniącym zdrowie rowerzysty. Podczas pozornie bezpiecznej jazdy może dojść do groźnej kolizji z innym rowerzystą, pieszym czy samochodem. Znam przypadek, gdy w wyniku nieuwagi zderzyli się dwaj rowerzyści. Jechali bez kasków i obrażenia głowy były na tyle poważne, że trafili do szpitala.
[...]
Aby kask dobrze spełniał swoją rolę, musi być precyzyjnie dobrany. Nie może być za duży ani za mały. Często widzę małe dzieci jeżdżące na rowerach w zbyt dużych kaskach. Nie zapewnią one właściwej ochrony głowy. Kask powinien leżeć płasko i przylegać do głowy na całej powierzchni. Pamiętajmy także o solidnym zaciągnięciu pasków.
[...]
Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że na rowerze w kaskach jeżdżą tylko „mięczaki”. Wręcz przeciwnie – noszenie kasków to oznaka profesjonalizmu i dużej odpowiedzialności za własne zdrowie.
Źródło: www.psychologia.net.pl
… a AktywnySmyk pisze o kaskach na poniższych stronach:
- Kask – jak wybrać i dlaczego jest niezbędny?
- Pomiar obwodu główki i wybór rozmiaru kasku dla dziecka
- Instrukcja jak dopasować i wyregulować kask dziecięcy
- Jak długo posłuży Smykowi kask rowerowy
- Kaski – porównanie modeli
Dodano: 24 sierpnia 2010 o 15:21
Kategoria: kaski dziecięce,porady
Tagi: bezpieczeństwo, kask
„Rowerzyści na chodniku – czy da się uniknąć masakry?” – polskanarowery.sport.pl

"Rowerzyści na chodniku - czy da się uniknąć masakry?" autor: Konrad Olgierd Muter; źródło: polskanarowery.sport.pl
Warto przeczytać wpis pana Konrada Mutera pt „Rowerzyści na chodniku – czy da się uniknąć masakry?” ponieważ dowiecie się między innymi o tym, że
” [...] jazda po chodniku jest dozwolona dla rowerzysty, pod opieką którego znajduje się dziecko do lat 10 kierujące rowerem [...] „
to fragment artykułu 33 Prawa o Ruchu Drogowym.
Polecamy Rowerzyści na chodniku – czy da się uniknąć masakry?
Dodano: 1 lipca 2010 o 17:52
Kategoria: porady
Tagi: polskanarowery.sport.pl
Pan Marek i Beata o rowerku biegowym Puky i ich synu Kamilu

Mail którego każdy rodzić, zastanawiający się nad wyborem czy rowerek biegowy czy rowerek trójkołowy albo rowerek z pedałami musi przeczytać:
Bardzo dziękujemy z rowek biegowy! Paka dotarła błyskawicznie i natychmiast po dokręceniu kierownicy i regulacji siodełka rowerek poszedł w ruch!
Na Waszej stronie znalazłem sporo informacji, uwag i opinii o rowerkach biegowych, dlatego też pozwalam sobie napisać kilka słów jak to wyglądało u nas.
Gdzieś tak w czerwcu 2008 ( nasz synek Kamil miał wtedy półtora roku ), żona postanowiła dzieciakowi sprawić jakiś przyrząd do samodzielnego poruszania się, w końcu ileż można siedzieć w wózku. Padło na „trzykółkę” czyli rowerek „[ ciach... nie podajemy nazwy ]” No ok, zobaczymy jak dzieciak zaadaptuje się do tego wynalazku. A Kamil zaadaptował się błyskawicznie i na swój specyficzny sposób. Natychmiast pojął (bo to jest inteligentna bestia), że po co pedałować samemu jak mama czy tata pchają ten drążek z tyłu. No i po co kierować, skoro mama lub tata co chwilę poprawiają kierownicę… Tłumaczenia skutkowały przez chwilę, po czym wracaliśmy do punktu wyjścia – i szczerze mówiąc spacery z tym rowerkiem w sumie niczym nie różniły się od jeżdżenia wózkiem – Kamil sobie siedział i podziwiał okolice, zero stresu i wysiłku, a my….heh, to jak łatwo zgadnąć – najprzyjemniejsze chwile nie były…Ta „udręka” z trzykołowcem trwała z przerwami jakiś rok.
Nie wiem skąd żonka wytrzasnęła pomysł na rowerek biegowy..czy ktoś podpowiedział, czy może zobaczyła na mieście…w każdym razie na początku czerwca 2009 ( Kamil miał 2.5 roku) kupiliśmy właśnie u Was rowerek biegowy „PUKY LR M”. No i się zaczęło!
Proszę o mnie nic złego nie pomyśleć, ale po skręceniu całości postanowiłem nieco brutalną metodą zweryfikować, czy ta konstrukcja to tylko na solidną wygląda czy rzeczywiście taka jest. No i sobie na to cudo na chwilę siadłem – udar w impulsie 75kg. Nawet nie zgrzytnął! No super. Potrzeba tego eksperymentu wynikała wprost z obserwacji jakie odgłosy skrzypienia i chrzęszczenia wydawała poprzednia trzykółka.
Potem rowerek biegowy dopadł Kamil, a my z ciekawością przyglądaliśmy się – co on teraz zrobi, jak się zachowa, jak sobie poradzi. I tu zaskoczenie – dzieciak momentalnie załapał o co chodzi, jak się poruszać i jak kierować. W sumie manewru wielkiego nie miał – jak chciał do przodu no to praca własna nogami, skręcanie takoż. Nasza rola zaczęła ograniczać się do czuwania, aby w coś nie przydzwonił. Natychmiast też zaczęła się edukacja o zachowaniu na deptaku – że koło ludzi trzeba zwolnić, że na przejściu poczekać na zielone światło, etc/itd. No, z tą biegówką to już żartów nie ma – dzieciak miał akcelerację wręcz dramatyczną i niedługo pojawiły się zagadnienia pt. jak bezpiecznie wyhamować ze sporej w sumie szybkości, jak się wykaraskać spod rowerka w przypadku nagłego zaliczenia tzw. gleby. Upadków nie było dużo, raptem kilka przez cały rok użytkowania rowerka, a Kamil bardziej przejmował się rowerkiem i jego stanem, niż tym że się wywalił. Rowerek sam w sobie (w sensie urządzenia) nie stanowi w/g mnie zagrożenia – na rączkach guma, żadnych ostrych i wystających elementów. Kamilowe wywrotki były głównie w bok i co zaskakujące – przy prawie zerowej szybkości – ot, za szybko chciał zejść z maszyny. Wywrotka do przodu, przez kierownice, była tylko jedna – gdy przednie koło zaliczyło dość pokaźną dziurę, na szczęście skończyło się tylko na strachu. Za to wiele razy zdarzyło się, że rowerek gwałtownie oparł się o przeszkodę (głównie wyższy krawężnik). Cała energia szła na rączki, resztę zabierało przednie koło, a ponieważ środek ciężkości nisko i raczej z tyłu – kończyło się na gwałtownym stop, Kamil pozostawał w siodełku.
Co dalej – trasy. No, powiem szczerze ostatnio nas dzieciak zaskoczył – po Warszawie (Bemowo/Wola) to idzie w naprawdę konkretne kilometry – załącznik trasy1.gif Przy okazji zauważyłem, że dzieciaka musimy nauczyć rozkładać siły – w końcu trzeba jeszcze wrócić. No ale Kamil tylko w dal, przed siebie… i tak właśnie z ostatniej wycieczki wróciliśmy tramwajem, bo dzieciak po prostu padł (tato z resztą też…)
![]()
A wczoraj (26 maja 2010) – dotarła nowa maszyna „Puky LR XL„. I dosłownie chwilę po zmontowaniu dzieciak już na niej pędził… Mały Puky stał się za mały, Kamil poruszał się tracąc energię na podciąganie nóżek, a możliwości podnoszenia siodełka już się wyczerpały. Duży Puky….jest ciut za duży
– to znaczy na najniższej pozycji siodełka Kamil raczej muska stopami o podłoże. Stąd jak zauważyłem – chwilowo nieco utrudnione nożne hamowanie. On przyzwyczaił się do hamowania stopami, a tu nie ma tak! Odkrył za to, że to coś przy kierownicy – to wypasione hamulce i coraz częściej próbuje ich używać, póki co wymiennie z nogami. I idzie coraz lepiej
![]()
Na koniec może kilka refleksji, wynikających głównie z tego, co napisane na Waszej stronce i okolicach
- a) rowerek biegowy versus trzykółka.
W/g mnie prostu nie ma porównania. Pewnie, że to zależy od wieku, siły dzieciaka czy innych czysto osobniczych cech, ale dla nas trzykółka to była zwyczajnie porażka. Dokładnie nic to nie wniosło dla dzieciaka, nic się nie nauczył (w kontekście nauki kierowania i samodzielnego napędzania rowerka). I w sumie z tą trzykółka był większy kłopot niż zabawa.- b) rowerek biegowy versus hulajnoga
Porównywanie tych dwóch rzeczy jest raczej bez sensu. Hulajnoga to zupełnie inna filozofia poruszania się, inna pozycja inny sposób wprawiania całości w ruch. I moim zdaniem hulajnoga powinna być obok rowerka biegowego, a nie jako alternatywa. Co do bezpieczeństwa dzieciaka na hulajnodze – mogę tylko domniemywać, bo doświadczeń nie mamy. Ale tak intuicyjnie: na bok można się przewrócić i z jednego i z drugiego. Do przodu ( na baranka przez kierownice ) – z rowerka biegowego raczej trudno. No chyba, że dzieciak naprawdę bardzo, bardzo mocno się rozpędzi i wjedzie w dość głęboką wyrwę w podłożu. Z hulajnogi, do przodu – widziałem kilka razy na osiedlu takie wywrotki. I proszę mi wierzyć – nie wygląda to zbyt ciekawie.- c) klasyczny rowerek biegowy vs zwykły rowerek „po tuningu”
Najpierw wersja z pedałami, ale też z dodatkowymi kółkami stabilizującymi. To w/g mnie raczej ułuda, fałszywe poczucie stabilności, w efekcie wpływa negatywnie na dzieciaka, bo owy ciągle nie uczy się jak zachowywać równowagę, nie potrafi balansować ciałem aby utrzymać w ryzach i siebie i maszynę. No bo po co, przecież są te kółka, tak? Pewnie, że można takie kółka powoli podnosić, pozwalając dziecku na coraz większą swobodę….ale ile taka nauka utrzymywania równowagi będzie trwała i jak będzie efektywna? Najwięcej zależy od dziecka….Teraz wariant z demontażem pedałów. No cóż, jeżeli rodzic będzie w stanie to rozsądnie wykonać – to pewnie jakaś alternatywa jest. Piszę rozsądnie – bo pedały to nie wszystko, szczególnie gdy napęd jest via łańcuch, a nie wałek. Zostawienie łańcucha, zębatek to średnio rozsądny pomysł – nie muszę pisać jak może się skończyć wsadzenie tam palca przez dzieciaka. A dziecko w końcu palec tam wsadzi, bo dzieci są wszystkiego ciekawe niejako z definicji. O spodniach uwalanych resztkami smaru itp.już nie wspominam. Rowerek biegowy nie zawiera mechanizmów, które mogą zrobić jakąkolwiek krzywdę i naginanie do czegoś takiego zwykłego małego rowerka (btw ingerując w fabryczną konstrukcję) – owszem, jest możliwe, ale czy ma jakiś głębszy sens?
Jeszcze wrócę na chwilę do rowerka z dodatkowymi kółkami. I znowu z obserwacji naszego Kamilka – dosłownie po kilku dniach jazdy (jazdo-biegu) na małym „PUKY LR M” dzieciak zaczął sam eksperymentować – nieco się rozbiegał i rozczapierzał nóżki, tracąc kontakt z podłożem. Tak na chwilę, ale coraz częściej i na coraz dłużej. I tym sposobem potrafił przejechać nawet kilka metrów – samodzielnie utrzymując równowagę. A miał wtedy 2.5 roku. I nie to, ze nasz synek jest jakoś szczególnie uzdolniony – teorię mam taką, że rowerek biegowy po prostu zachęca do takich zachowań, czy wręcz je prowokuje – z oczywistą korzyścią dla malca.
AktywnySmyk potwierdza!
Dodano: 8 czerwca 2010 o 14:41
Kategoria: dzieci na rowerkach biegowych,klienci AktywnegoSmyka,o AktywnymSmyku,porady,rowerki Puky
Tagi: moje dziecko i rowerek biegowy, Puky LR M, Puky LR opinia, Puky LR XL, Puky opinia, Rowerek biegowy
Dziecko i rowerek – skuteczna metoda nauki jazdy bez kija i bocznych kółek
W serwisie LaifStyle znaleźliśmy zabawnie opisaną poradę pewnego tatusia, jak skutecznie nauczyć dziecko jazdy na rowerze, bez użycia kija czy bocznych kółek. Czyli w kilku słowach – jak własnoręcznie zbudować dziecku rowerek biegowy.
Przytoczymy kilka fragmentów, a całość można przeczytać klikając w link Dziecko i rowerek – skuteczna metoda nauki jazdy bez kija i bocznych kółek
Mój najstarszy syn zaczął jeździć samodzielnie na rowerze mając 5 lat i 2 miesiące [...] Czy to jego wina, że uczył się tak długo? Nie – warunkiem nie jest wiek dziecka, tylko jego wzrost i umiejętności nauczyciela, który powinien odpowiednio przygotować rower.
Etap I – „motor”:
- odkręcamy lewą korbę z pedałem
- odkręcamy prawy pedał i blokujemy korbę (np.: przywiązujemy sznurkiem do ramy)
- siodełko obniżamy na tyle, by dziecko siedząc na rowerku, pewnie stało obiema nogami na ziemi
- blokujemy kierownicę (np.: przywiązujemy sznurkiem rączki do złączenia ramy z siodełkiem), tak by skręt był możliwy o ok. 15 stopniNa tak przygotowanym sprzęcie dziecko na początku po prostu „idzie” i uczy się utrzymywać równowagę.
Nie przeszkadzają mu pedały, a zblokowana kierownica nie „ucieka”.[...]
Zachęcam do sprawdzenia tej metody. Zabawa z kijem i bocznymi kółkami powinna odejść do lamusa…
My ze swojej strony dodamy tylko, że na tak spreparowanym rowerze będą mogły jeździć dzieci na tyle wysokie, że ich lekko zgięte nóżki swobodnie dotykają ziemi całymi stopami przy najniższym ustawieniu siodełka, czyli mniej więcej statystyczne czterolatki o czym piszemy w tekście Rowerek biegowy kontra tradycyjny rowerek z odkręconymi pedałami.
Dodano: 23 marca 2010 o 13:00
Kategoria: porady,www
Tagi: porada, rowerek bez pedałów
Regulacja kasku
Dodaliśmy do strony PORADY instrukcję jak dopasować i regulować kask. To ważna informacja dla każdego kto kupił kask dla swojej pociechy!
Dodano: 4 marca 2010 o 19:19
Kategoria: porady
Tagi: kask, kask - porada
Pomiar obwodu główki i wybór rozmiaru kasku
Aby dobrać prawidłowy rozmiar kasku dla smyka należy zmierzyć obwód główki dziecka.
Nie można kupować kasku nie znając tej wielkości!
Najpierw pomiar
Najlepiej dokonać pomiaru główki przy użyciu centymetra krawieckiego lecz jeśli nie ma go akurat pod ręką wówczas wystarczy sznurek, którego długość potem możecie sprawdzić na linijce. Obwód należy mierzyć ok 1cm nad brwiami tak aby centymetr był poziomo (koniecznie zobacz zdjęcie), dziecko powinno być wyprostowane i spokojne, wiemy że to trudne… dlatego najlepiej jest dokonać pomiarów kilka razy i uśrednić. Zróbcie to dokładnie.

Dobór – najważniejszy obwód
Znając obwód główki dziecka, co jest najważniejsze, możesz już wybrać kask. Nie będziemy wnikać w kształty i kolory, bo to w końcu kwestia gustu, najważniejsze jest, aby kask nie był za duży czyli kupiony na wyrost i latał na głowie, oraz aby kask nie był za mały (kupiony na styk) i cisnął małą główkę.
Bezpiecznie jest odjąć od wymierzonego obwodu główki 0,5-1cm i wybrać kask, którego minimalny rozmiar będzie najbliższy tej wartość (wtedy kask wystarczy naprawdę na długo).
Przykład: zmierzyłem główkę syna i uśredniłem wynik – wyszło 51,5cm. Następnie odejmuję dla bezpieczeństwa 1cm i mam 50,5cm. Teraz korzystam z tabelki z porównaniem kasków na stronie pt „Kaski dla dziecka – porównanie” i wybieram kask, którego minimalny rozmiar jest bliski mojego wyniku czyli kask od 50cm. Gotowe!
Wszystkie dostępne w AktywnymSmyku kaski mają regulowany rozmiar, większość ma regulację w zakresie 4-5cm. Rozmiar główki dziecka najbardziej się zmienia w pierwszych dwóch latach życia potem przyrost ten jest mniejszy*. Pomiędzy 2. a 5. rokiem życia obwód główki powiększa się średnio o ok 3cm (dla chłopców i dziewczynek w 50 centylu) co oznacza, że kask wystarczy na długo. Więcej o tym możesz przeczytać na stronie pt „Jak długo posłuży Smykowi kask rowerowy”.
Dlatego inwestując w dobry kask renomowanej firmy masz pewność, że będzie on bezpieczny, będzie rósł razem z dzieckiem i spokojnie posłuży na kilka sezonów.
Podsumowanie
Zmierz na spokojnie obwód główki dziecka, dla bezpieczeństwa odejmij od wyniku 0.5-1cm i wybierz kask, którego minimalny rozmiar jest najbliższy tej wartości.
Nie kupuj kasku na wyrost!
* dane na podstawie wykresów opracowanych przez: Z. Niedźwiecka, I. Palczewska. Zakład Rozwoju Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka, Warszawa1999 r. Siatka centylowa dostępna na stronie edziecko.pl
Przed zakupem koniecznie Porówanaj kaski dla dzieci Puky, Bell i Giro
Kaski dziecięce w ofercie AktywnegoSmyka:
- Kaski dla dzieci Puky PH 1 – rozmiar 46-54cm
- Kaski dla dzieci firmy Giro
- Kaski dziecięce Me2 – rozmiar 48-52cm
- Kaski dziecięce Rodeo – rozmiar 50-55cm
- Kaski dziecięce Flurry – rozmiar 50-57cm
- Kaski dla dzieci Bell Bellino – rozmiar 48-52cm i 52-56cm
Dodano: 12 lutego 2010 o 13:58
Kategoria: porady
Tagi: bell, Bell Bellino, giro, Giro Flurry. Giro Me2, Giro Rodeo, kask, kask - porada, Puky PH 1
Bidon czy bukłak, czyli jak się najlepiej „nawadniać”
W serwisie MTBnews natrafiliśmy na ciekawy artykuł zatytułowany „Bidon czy bukłak„, którego autor zebrał wszelkie za i przeciw dotyczące picia przy użyciu obu wymienionych produktów podczas wycieczek rowerowych.
Dla niewtajemniczonych bukłaki to specjalnie przystosowane worki z tworzywa sztucznego, które po napełnieniu np wodą i zainstalowaniu w plecaku są niezastąpionym źródłem uzupełnienia płynów podczas wzmożonego wysiłku. Na zewnątrz bukłaka znajduje się wyprowadzony wężyk zakończony ustnikiem. Wężyk ten przytwierdza się z reguły do pasów nośnych (na ramieniu) plecaka, więc ustnik znajduje się blisko ust, co bardzo ułatwia picie. Ustnik bukłaka chroniony jest najczęściej osłonką przymocowaną do wężyka i jest on skonstruowany tak, że wodę z bukłaka zassać można dopiero po ściśnięciu ustnika w buzi.
Tym najmłodszym zapalonym rowerzystom polecamy litrowy bukłak firmy Deuter, który idealnie pasuje do plecaka rowerowego Deuter Ultra Bike.
Zainteresowanych tematem zapraszamy do przeczytania całego artykułu, my natomiast przytoczymy kilka cytatów z tekstu Mariusza Golińskiego, które naszym zdaniem najbardziej odnoszą się do klientów AktywnegoSmyka, czyli najmłodszych rowerzystów.
Nie mamy chyba wątpliwości, że podczas wspólnych wycieczek rowerowych z naszymi pociechami musimy zapewnić im odpowiednie nawodnienie organizmu.
Uważamy, że doskonałym rozwiązaniem problemu na dłuższej wycieczce rowerowej z kilkulatkiem jest właśnie omawiany w artykule plecak z bukłakiem, ponieważ:
picie jest dostępne zawsze bez odrywania rąk z kierownicy i sięgania po bidon. Puszczenie kierownicy choćby jedną ręką może być niebezpieczne [...]
zwłaszcza w przypadku mniej wprawnych jeszcze rowerzystów lub trudniejszych odcinków trasy.
mamy ze sobą odpowiedni zapas picia podczas dłuższej jazdy jeśli rama naszego roweru nie pozwala na zamocowanie bidonu [...]
a rama rzadko którego rowerka biegowego na to pozwala
łatwa dostępność umożliwia picie mniejszymi porcjami, co jest korzystniejsze dla skutecznego nawodnienia.
i to jest właśnie fajne, że podczas wycieczki młody rowerzysta pije wtedy kiedy chce, bez konieczności zatrzymywania się, powoli i w tempie zapotrzebowania, a nie wypija pół butelki wody na raz podczas postoju raz na pół godziny…
podczas wywrotki [plecak z bukłakiem] częściowo chroni kręgosłup przed urazem
To może najmniej istotny argument w naszym przypadku jako, że ci najmłodsi rowerzyści sporadycznie upadają na plecy, ale zawsze jakby to jest to pewne zabezpieczenie
Jak długo posłuży Smykowi kask rowerowy

Smyk w pierwszych latach życia rośnie bardzo szybko, więc nie dziwi nas, że potencjalny sponsor kasku dla brzdąca zastanawia się na jak długo wystarczy inwestycja w porządny, markowy kask.
Z siatki centylowej wynika, iż największa zmiana obwodu główki następuje pomiędzy urodzeniem a 2. rokiem życia, potem przyrost ten znacznie się uspokaja… co powinno uspokoić też nieco sponsorów
Zanim odpowiemy na pytanie musimy przypomnieć o kilku rzeczach… nie należy kupować kasku na wyrost (czyli takiego który teraz jest troszkę za duży ale już niebawem będzie akurat) ani na styk. Nie należy zakładać kasku na bardzo grubą czapkę, a tym bardziej na czapkę z daszkiem!!!
A teraz odpowiedź na pytanie tytułowe
Na długo
tzn na minimum 3 lata. Czemu…. ponieważ przez 3 lata pomiędzy 2. a 5. rokiem życia obwód główki rośnie o ok 3 cm (średnie dane na podstawie siatki centylowej dla chłopców i dziewczynek z Warszawy). Czyli kaski o najmniejszej regulacji obwodu w zakresie 4 cm wystarczą na minimum 3 sezony jazdy na… rowerku biegowym, hulajnodze oraz w foteliku rowerowym.
Należy pamiętać o tym, że nie zawsze trafimy tak, aby kask z najmniejszym wyregulowanym obwodem pasował akurat na główkę o aktualnym obwodzie.
W ofercie AktywnegoSmyka posiadamy kaski dwóch renomowanych firm Giro i Bell. Obie firmy produkują kaski dziecięce pasujące na główki o obwodzie od 48 cm do 57 cm. Oczywiście jeden model kasku nie obejmie tak szerokiego zakresu, w większości kasków reguluje się obwód w zakresie 4 – 5 cm, a maksymalnie w zakresie 7 cm.
Obliczenia
Właściwie to co najważniejsze już napisaliśmy, teraz prześledźmy skąd te wyniki się wzięły i spójrzmy na obwód główki w 2, 3, 4 i 5 roku życia dziecka mieszczącego się w 50 centylu. Nasze spostrzeżenia opieramy o siatkę centylową obwodu głowy maluchów z Warszawy.
Dane na podstawie wykresów opracowanych przez: Z. Niedźwiecka, I. Palczewska. Zakład Rozwoju Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka, Warszawa1999 r. Siatka centylowa dostępna na stronie edziecko.pl
Dane
Poniżej przedstawiamy poglądowo obwód główki chłopców i dziewczynek w 10, 50 i 90 centylu dla wieku 2, 3, 4 i 5 lat.
Spójrzmy na obwód głowy w wieku 2 lat
Średnio dla chłopca
- 10 centyl – 47,9 cm
- 50 centyl – 49,4 cm
- 90 centyl – 51 cm
Średnio dla dziewczynki
- 10 centyl – 46,6 cm
- 50 centyl – 48 cm
- 90 centyl – 49,9 cm
Spójrzmy na obwód głowy w wieku 3 lat
Średnio dla chłopca
- 10 centyl – 49 cm
- 50 centyl – 50,5 cm
- 90 centyl – 52,2 cm
Średnio dla dziewczynki
- 10 centyl – 47,8 cm
- 50 centyl – 49,3 cm
- 90 centyl – 51,2 cm
Spójrzmy na obwód głowy w wieku 4 lat
Średnio dla chłopca
- 10 centyl – 49,7 cm
- 50 centyl – 51,3 cm
- 90 centyl – 53,1 cm
Średnio dla dziewczynki
- 10 centyl – 48,5 cm
- 50 centyl – 50,1 cm
- 90 centyl – 52 cm
Spójrzmy na obwód głowy w wieku 5 lat
Średnio dla chłopca
- 10 centyl – 50,2 cm
- 50 centyl – 51,9 cm
- 90 centyl – 53,8 cm
- 10 centyl – 49 cm
- 50 centyl – 50,7 cm
- 90 centyl – 52,6 cm
Średnio dla dziewczynki
Wynik

Zmiana obwodu głowki z wiekiem 2-5 dla chłopca i dziewczynki w 50 centylu
Chłopcu (50 centyl) w wieku 2 do 5 lat obwód główki wzrasta od 49,4 cm do 51,9 cm… zaokrąglamy (49,5-52) i mamy 2,5cm
Dziewczynce (50 centyl) w wieku 2 do 5 lat obwód główki wzrasta od 48 cm do 50,7 cm… zaokrąglamy (48-51) i mamy 3 cm
Podsumowanie
Zarówno chłopcu jak i dziewczynce przez 3 lata (od 2 do 5 roku życia) obwód główki wzrośnie o ok 3 cm.
Praktyka
A teraz praktyka… nasz nadworny sklepowy oblatywacz Maciek mieszczący się w centylu 97. rozpoczynał swoją rowerową przygodę w 18. miesiącu życia z kaskiem o zmiennym obwodzie od 50 do 55cm. Pamiętam, że kask ściśnięty maksymalnie był za mały, więc smyk miał wtedy mniej niż 51cm obwodu, w chwili pisania tego posta, oblatywacz ma 53 cm obwodu po ponad dwóch latach użytkowania kask nadal pasuje i ma luz (zimą spokojnie mieści się na czapkę). Wygląda na to, że kask spokojnie posłużyłby jeszcze przez kolejny sezon letni i być może zimowy. Na wiosnę jednakowoż planujemy go zmienić na nowy, jako że model Maćka nie ma zintegrowanego z kaskiem daszka i nie wytrzymał wszystkich crash-testów naszego smyka (obecnie daszek przyklejony jest taśmą i lekko dynda
. Spokojnie, żadnego poważnego wypadku… po prostu kask przeszedł kilka wślizgów hulajnogą w łóżko z lądowaniem centralnie na przednią część… daszek nie miał szans
Kaski dziecięce dostępne w AktywnymSmyku to:
- Bell Bellino (rozmiar: 48-52cm i 52-56cm)
- Giro Me2 (rozmiar: 48-52cm)
- Giro Rodeo (rozmiar: 50-55cm)
- Giro Flurry (rozmiar: 50-57cm)
Polecamy zapoznać się z naszym porównaniem kasków dziecięcych na stronie „Porównanie kasków dla dzieci„.
Dodano: 18 grudnia 2009 o 11:43
Kategoria: porady
Tagi: kask, kask - porada
Z życia wzięte, czyli historia pewnej apteczki…
Tym razem nie będzie ani rowerowo, ani hulajnogowo ale na pewno o aktywności smyków oraz ich bezpieczeństwie.
Pewnego dnia nasz nadworny oblatywacz Maciek oblatywał z kolegą nasz domowy salon w papierowym kabriolecie.
Zabawa była przednia, a jej finał nieco groźny!
W pewnym momencie nasz młody kierowca potknął się i wyhamował czołem na drewnianej ławce (z zaokrąglonymi notabene brzegami). Impet uderzenia naszego 3-latka był na tyle mocny, że coś musiało nie wytrzymać. Ławka okazała się być jednak na tyle twarda, że ona dała radę, pękła natomiast skóra na łuku brwiowym młodego kierowcy zalewając go od razu rzeką krwi …brrrr
Proszę sobie wyobrazić panikę w domu w takiej sytuacji. Mama trzyma na rękach płaczącego, rannego małego kierowcę, a naadrenalinowany tata przerzuca kuchnię w poszukiwaniu jałowego gazika i bandaża, w międzyczasie biegnąc z lodem z zamrażalnika, coby ochłodzić nieco ranę i przytamować krwotok.
Nie wiem jak u Państwa w domach, ale u nas pudełka z lekami są trzy. W jednym są leki mamy, w drugim taty, a w trzecim syna. Wszystkie schowane wysoooko w kuchni aby nie były dostępne dla nieletnich w efekcie więc też trudno dostępne dla spanikowanego rodzica…
Potem jeszcze, podczas jazdy samochodem w niedzielny wieczór na ostry dyżur wydzwoniliśmy wszystkich znajomych siedzących przy komputerach z prośbą o numery telefonów do dyżurujących szpitali dziecięcych (w dorosłym szpitalu dziecka na szycie niestety nam nie przyjęli). Co zabawne na ostrym dyżurze dla dorosłych nie znali też ani telefonu ani dokładnego adresu do dyżurującego szpitala dziecięcego. Numer pogotowia niestety całą drogę był zajęty…
Wszystko dobrze się skończyło – na dowód zszyty kaskader poniżej
dlaczego więc o tym piszę… Piszę bo na ogół nie myśli się o tym aby na co dzień mieć pod ręką w pełni wyposażoną w podstawowe środki opatrunkowe apteczkę oraz numery telefonów na ostre dyżury okolicznych szpitali. A warto, bo kiedy coś się dzieje, to w panice niczego nie można znaleźć, a czas wówczas jest bardzo drogocenny.
My się już nauczyliśmy. Turystyczna apteczka Deutera leży pod ręką wraz z listą niezbędnych telefonów. Zabieramy ją też ze sobą na wszelkie rowerowo-hulajnogowe wycieczki, co i Państwu, życząc aby nigdy się nie przydały, gorąco polecamy.

Dodano: 10 grudnia 2009 o 11:56
Kategoria: porady,różne
Tagi: apteczka, bezpieczeństwo, porada
Podnóżek w rowerku biegowym PUKY LR

Podnóżek w rowerku biegowym firmy Puky
Rowerek biegowy Puky LR ma specyficznie wyprofilowaną ramę, podobnie jak rower typu „damka”. Nisko prowadzona rama jak wiemy ma jeden ważny atut…jest nisko
A poważnie to ma bardzo praktyczne zastosowanie czyli… nie trzeba podnosić wysoko nogi aby wsiąść, wystarczy przełożyć ją w najniższym punkcie przed siodełkiem i już siedzimy
W najmniejszym modelu rowerka biegowego Puky LR M rama jest prowadzona na wysokości 15cm, zaś w nieco większym modelu LR 1 i LR 1Br jest na wysokości 20cm. U konkurencji wysokość ramy przed siodełkiem jest o kilka centymetrów mniejsza niż wysokość siodełka (w najniższym położeniu) zaś w rowerkach biegowych Puky różica ta wynosi aż 15 cm.
Czyli pierwszy atut nisko prowadzonej ramy już mamy… łatwiej się wsiada na rower i z niego zsiada. A teraz czas na drugi…
Specyficznie wyprofilowana rama tworzy w najniższym miejscu platformę / podnóżek / półkę
na której Aktywny Smyk może trzymać nóżki. Podnóżek nie jest duży ale na tyle szeroki, że mieszczą się swobodnie obie stopy. Idealnie sprawdza się jak dziecko przejeżdża przez kałużę… nie nabiera wtedy wody w buty, które ciągnie po kałuży lecz trzyma je na podnóżku. Oczywiście trzeba pamiętać, że jeśli statystyczne dziecko ma wybrać trzymanie stóp na podnóżku czy zgarnianie nimi wody z kałuży to zapewne wybierze to drugie
Idealnym przykładem gdzie smyk trzyma nóżki na podnóżku jest film z YouTube pt „Jada Riding Her Laufrad„
Idealnie widać, jak dziewczynka jadąc na rowerku biegowym Puky LR M trzyma nóżki na podnóżku. Dla tych co potrzebują obrazu ruchomego – prezentujemy cały film poniżej.
Innym przykładem dziecka trzymającego nóżki na podnóżku jest chłopiec ze zdjęcia poniżej.
Naszą rozprawkę poprzemy kilkoma wypowiedziami z forum.gazeta.pl
Już kiedyś cytowana u nas @steffa☺napisała w wątku „Re: Laufrad – rowerek biegowy„:
[...] Półka (podnóżek) na nogi synowi się przydawała – gdy zjeżdżał z górki lub jeździł przez kałuże trzymał tam nogi [...]
Na przykład @ola33333 w odpowiedzi w wątku „Laufrad -Rowerek biegowy- jaki kupić?” pisze:
[...] Podnozka moja nie uzywa do kladzenia nog ale widzialam dzieciaki ktore tam nogi klada, i to byly bardzo sprawnie jezdzace dzieciaki [...]
W tym samym wątku @problemkind dodaje:
[...] tylko opiera na tym podnozku stopy jak zjezdza z gorki albo sie rozpedzi [...]
Można się zastanawiać, czy podnóżek który powoduje że konstrukcja ramy (pod siodełkiem) jest szersza niż w innych rowerkach biegowych ma wpływ na prawidłowy rozwój dziecka, chodzi dokładnie o nieco szerszy rozstaw nóżek. W tym miejscu po raz kolejny zacytujemy fizjoterapeutę Pawła Zawitkowskiego, który na następujące pytanie z wątku pt „Laufrad – Panie Pawle, co Pan na to?” :
[...] Puky fajny, no i tańszy, ale ma podnóżek. I teraz nie wiem czy to wada czy zaleta… Z jednej strony Młody moze sobie postawić nóżki na tym „podeściku”. Z drugiej jednak strony – czy dany podeścik nie wymusi szerszego rozstawu nóżek i nie spowoduje większego ich odwodzenia a w konsekwencji koślawości?
odpowiedział tak:
[...] lekko koślawe nóżki w niczym nie przeszkadzają, każdy specjalista potwierdzi, że fizjologiczna koślawość jest cechą naszego układu biomechanicznego, która skutecznie chroni go przed przeciążeniami, poza tym polecam obejrzeć sobie dobrze postawę aktora o jakże pięknie brzmiącym nazwisku Steven Seagal… gość, który opanował do „perfekcji” sztukę walki, a nogi koślawe nieco… i żyje… Pozdrawiam Paweł Z.
Według nas rama rowerka biegowego Puky, która prawie na całej swojej długość ma taką samą szerokość jest korzystna podczas stawiania pierwszych kroków na laufradzie. W rowerkach biegowych, których rama jest wąska pod siodełkiem i znacząco rozszerza się z tyłu aby zmieścić koło zdarza się, że dziecko dotyka a nawet uderza nóżkami o tylny widelec. I choć dzieci mogą szybko nauczyć się trzymać szerzej nóżki tak aby nie zawadzać o widelec z tyłu faktem jest, że początki mogą być trudne. Dlatego jak najbardziej polecamy rozwiązanie firmy Puky stosowane w rowerkach biegowych.
Same zalety
jednak nie oznacza to, że dziecko będzie go stosować, jak mogliście powyżej przeczytać
Np nasz znajomy oblatywacz rowerka Puky LR 1Br w osobie Julka nie stosuje go… przynajmniej na filmie poniżej.
Zachęcamy Klientów, których dzieci jeżdżą na rowerkach Puky do zagłosowania w dwóch ankietach poniżej lub do dodania komentarza… czy podnóżek się sprawdza jako podpórka dla nóg i czy nisko prowadzona rama ułatwia wsiadanie.
Dodano: 3 grudnia 2009 o 22:11
Kategoria: opinie,porady,rowerki Puky
Tagi: fizjoterapeuta, forum.gazeta.pl, Paweł Zawitkowski, puky, puky lr 1, Puky LR 1Br, Puky LR M, Puky opinia, rowerek bez pedałów






